Jeżdżąc na wycieczki z biur podróży, spodziewamy się, że jej przewodnik będzie kompetentny, znający kulturę i obyczaje panujące w kraju czy też miejscu, o którym opowiada. Niestety, często rzeczywistość odbiega od naszych oczekiwań. W Polsce jest o wiele trudniej zostać przewodnikiem niż za granicą. Aby zostać przewodnikiem i zdobyć licencję, trzeba przejść szereg trudnych egzaminów. Dlatego będąc w kraju, o wiele rzadziej zdarzy się, że nasz przewodnik nie będzie wiedział, o czym mówi, albo ewidentnie będzie czytał z kartki. Natomiast lecąc na wczasy za granicę i wykupując tzw. wycieczki fakultatywne, musimy liczyć się z tym, że oczekując fachowych informacji, często możemy ich po prostu nie uzyskać, albo zostać zmylonym. Odpowiedź na pytanie na to, dlaczego tak się dzieje, jest prosta: niewielu turystom zależy na zdobyciu rzetelnej wiedzy, chcą oni bowiem tylko pooglądać to, co trzeba zobaczyć będąc w danym kraju. Wyjaśnia to także czas, jaki poświęca się na zwiedzanie zabytków i czas jaki jest na dokonanie zakupu pamiątek. Prawda jest jednak taka, ze bardzo często licealista zdający maturę z historii czy wiedzy o kulturze wie więcej od przewodnika prowadzącego wycieczki.